
Za nami zestawienie rapowych jednostrzałowców zza Oceanu, więc przyszedł czas, żeby pół żartem, pół serio przyjrzeć się, jak to wyglądało w Polsce z raperami i składami, których prosperity ograniczyło się do pojedynczego numeru.
Artykuł opublikowany w 2018 roku.
Bolec - Żeby było miło
Jest w pewnym stopniu krzywdzące przyklejanie Bolcowi etykietki artysty jednego przeboju (przecież ma jeszcze na koncie Olej całą resztę), ale rzeczywiście cały jego (skromny) dorobek został zdominowany przez popularność piosenki Żeby było miło. O Bolcu wspominaliśmy już w materiale poświęconym zapomnianym raperom: Zaczynał karierę muzyczną, grając na perkusji w Homo Twist, wystąpił też w dwóch filmach z Pawłem Kukizem. Z kolei w 1997 roku wydał album, który uczynił z niego ojca chrzestnego ludycznego rapu w Polsce. Wkrótce po premierze zrobił się przypał z waleniem sampli ze składanki LA Riots, ale takie to były dzikie czasy. Bolec zmarł w 2009 roku, a cztery lata później ukazała się jeszcze jego druga płyta, Renegat. Ale nie znamy nikogo, kto by ją słyszał. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. No chyba, że ktoś wreszcie przesłuchał Renegata?
Bonus BGC - Na łazarskim
Bonus ma na koncie parę płyt, ale wszystkie jego dokonania bledną przy kultowym przeboju-alfa, Na łazarskim. Jest to niemal tak pewne jak fakt, że wuja Bonusa był reprezentantem Polski w rugby i najlepszym zawodnikiem w Wielkopolsce. Zaśmiane? W takim razie możemy wrócić do poważnej publicystyki.
Jeden Osiem L - Jak zapomnieć
Kto nie pamięta historii, skazany jest na jej ponowne przeżycie. Te słowa amerykańskiego pisarza i filozofa George’a Santayany jak ulał pasują do casusu Jeden Osiem L i całego nurtu hip-hopolo, który po latach infamii w odpicowanej formule wydaje się znowu podnosić łeb. Tak naprawdę to próbujemy zapomnieć, ale Łukasz wcale nie chce nam tego ułatwić, skoro po latach wypuścił singiel Zanim wszystko stracę.
Peel Motyff - Nie jest tak źle
GRZ i Lui byli odkryciem Włodego i Vienia, czemu słuchając jedynego albumu Peel Motyff, Sen z 2001 roku, zupełnie się nie dziwimy. Ten longplay to przecież czysty surfing na fali post-Skandalowego rapu. Z całego materiału, okraszonego beatami od m.in. DJ-a 600V i Waco, zapamiętany został wyłącznie jeden track, Nie jest tak źle. W swoim czasie był ruchany na rotacji Vivy, aż wióry leciały. Rok po premierze Snu GRZ wydał jeszcze debiutanckie solo, na którym pojawili się m.in. Tede i Pono, ale później słuch o Peel Motyff zaginął. Nigdy nie ukończyli drugiego krążka i choć coś tam rapują, niespecjalnie kogokolwiek to obchodzi. Serio, możecie nam podziękować, że posłuchaliśmy nowych numerów GRZ-a za was.
Stereofonia - Dźwięki stereo
Franek i Wzorowy w piosence z pierwszego albumu producenckiego DJ-a 600V to encyklopedyczny, definicyjny one-hit wonder. Poza Dźwiękami stereo Stereofonia nie jest znana z niczego innego, chociaż pewnie niejeden raper i niejeden skład chcieliby zapisać się w historii polskiego rapu w równie efektowny sposób. Bo Dźwięki stereo to jest hip-hopowe tour de force i wzorowy (nomen omen) przykład tego, jak ta muzyka może pływać i głową kiwać. Nie bez przyczyny Stereofonii oddał hołd Smarki, nagrywając cover ich szlagieru razem ze Smagalaz na Najebawszy EP. Na warsztat wzięli ten numer także Night Marks Electric Trio, przygotowując reinterpretację na Niewidzialną nerkę. Zupełnie się nie dziwimy.
Trials X - Czujee się lepiey
Ależ to jest kawał historii! J. Tiger i DJ Platoon B zaczynali na samym początku lat dziewięćdziesiątych, więc nawet pomimo tego, że dziś są jednak zapomnianym składem, bez wątpienia należy im się tytuł jednych z prekursorów rapu w Polsce. Trials X często byli grani w legendarnej audycji Kolorszok Bogny Świątkowskiej, ich drugi teledysk wyreżyserował Kuba Wojewódzki, a pierwszy – właśnie do Czujee się lepiey - to było pierwsze rapowe wideo, jakie kiedykolwiek poleciało w TVP. Puścił je Artur Orzech w Muzycznej Jedynce! Jeżeli dzisiaj jakikolwiek numer Trials X jest pamiętany przez kogokolwiek, to właśnie ten letniaczek, który najpierw trafił na kasetę Prawda - Cel – Przesłanie, a później – na kultową składankę S.P. z 1996 roku, obok m.in. Do Boju Zakon Marii Kalibra czy Pale-nie Wzgórza.