W języku zapisana jest pewna prawda i sprawczość, więc nie może być przypadku w tym, że mówi się u nas potocznie niewąsko wyrażając podziw, a kierowcy ciężarówek życzą sobie szerokości. Warto o tym pamiętać, gdy dobiegł końca spooky season, a rozpoczął się Baggy Season. Już tłumaczymy…
Artykuł sponsorowany przez markę Levi's®
Gdyby chcieć precyzyjnie i dosłownie umiejscowić Baggy Season na osi czasu, przypadłby na ten moment, gdy wszyscy przestają się nawzajem pytać o plany na Halloween, a zaczynają o plany na Sylwestra. Coraz bliżej Święta i w obliczu pokusy, żeby postawić na obcisłą i formalną elegancję przy okazji biurowych czy rodzinnych spotkań, my lobbujemy na rzecz swobodnej redefinicji jesienno-zimowego stylu. O tym jest właśnie Baggy Season, na który zaprasza Levi's.

Gdyby jednak chcieć spojrzeć na to zjawisko szerzej (wink, wink), można by powiedzieć, że Baggy Season trwa nieprzerwanie od lat osiemdziesiątych, gdy spodnie z szerokimi nogawkami stały się artefaktem pożądanym przez środowisko hip-hopowe i skaterskie, żeby stopniowo przeniknąć do mainstreamu. Osobny rozdział, że wcześniej – w Złotej Erze Hollywood – również lubiano powozić się szeroko.
Ale wracając do czasów nam bliższych. Lata dziewięćdziesiąte stanowiły absolutny peak mody na baggy. W kategorii humorystycznej można by tu przywołać teledysk do U Can’t Touch This M.C. Hammera, ale już całkiem serio weźmy wizerunek Wu-Tang Clanu; weźmy wspomniany w artykule THE BAGGIER, THE BETTER: HOW ULTRA-WIDE DENIM TOOK OVER THE 90S Culted wizerunek ikony deski – Rodneya Mullena. Trudno o bardziej ikoniczne sytuacje na przecięciu mody i popkultury.
Zaraz po przełomie wieków szala zwycięstwa w odwiecznym starciu – parafrazując popularny szlagier – od lat baggy jeansy kontra skinny jeansy zaczęła przechylać się na stronę węższych krojów, ale klasyka ma to do siebie, że nigdy nie odchodzi w zapomnienie. I wkrótce znaleźliśmy się w miejscu, gdzie Generacja Z oswoiła swobodną stylówę na tyle, że skinny stało się w jej oczach atrybutem milenialsów. Autor artykułu Have it large: why 2024 is the era of ultra-baggy jeans wydaje się sugerować, że pewną rolę odegrała tu też popandemiczna potrzeba komfortu. W każdym razie – wiele mówi sam tytuł publikacji. I lista przywoływanych tam figur, które uczyniły wielkie ciuchy wielkimi ponownie: Rihanna, Hailey Bieber, Billie Eilish, Dakota Johnson...

I tak znaleźliśmy się w tegorocznym Baggy Season, które stwarza okazję, żeby razem z Levi's oddać hołd temu szerokiemu dziedzictwu. Zwłaszcza, że to po prostu comfy. Jak się za to zabrać w praktyce? Można na przykład spasować model Super Baggy Barrel z gorsetem, tworząc intrygujący kontrast luźnych i dopasowanych proporcji.

Albo postawić na model Baggy Dad Barrel, który dobrze komponuje się z marynarką. I dorzucić do tego kardigan, który boostuje faktor przytulnej elegancji. Chłopaki z kolei mogą postawić na ultraluźne 578 Baggy jako podstawę. Do tego kurtka lub puchówka. A jak ktoś jest zwolennikiem wielowarstwowych outfitów w sezonie jesienno-zimowym, zawsze jest też opcja sięgnięcia po sweter. To też prosty trik na to, żeby wyglądać równocześnie odświętnie i niezobowiązująco.
Jak się spojrzy na kompletną kolekcję Baggy Season, to rzeczywiście oferuje ona szerokie spektrum możliwości. Od męskich spodni Jackson Worker czy damskiej koszuli po wyraziste dodatki typu pasek, torebka, czapka z daszkiem...

No więc tak – można już wrzucić na luz, myśląc o zbliżającym się okresie świątecznym. Cały wspomniany asortyment jest już dostępny w sprzedaży na Levi.com, w aplikacji Levi’s® i w wybranych sklepach Levi’s®.
Artykuł sponsorowany przez markę Levi's®
