
Staszewski nigdy nie bał się otwarcie śpiewać o polityce, dlatego przypominamy pięć jego innych numerów, w których oberwało się jej przedstawicielom. A przecież moglibyśmy równie dobrze dać pięć, albo i dziesięć innych, traktujących także o tym, co w związku z podziałami politycznymi dzieje się w kraju. Posłuchajcie tylko nagranej ponad 30 lat temu Arahji - to smutne, jak bardzo aktualny jest jej tekst.
Artykuł opublikowany w 2020 roku
100 000 000 (1992)
fragment: Obiecałeś sto milionów, wyraźnie słyszałem / I minęło tyle czasu, ja nic nie dostałem / Czekam jeszcze trzy dni i ani chwili dłużej / Niecierpliwość moja wzrasta, to czekanie się wydłuża / Moi wszyscy koledzy, oni myślą tak samo / Gdy się kładą wieczorem i gdy wstają rano / Pamiętają twoje słowa, gdy słuchali cię na placu / Wałęsa, dawaj moje sto milionów!
geneza: Jest taka knajpa Samson na Starym Mieście, byłem tam akurat niedługo po wyborach Lecha Wałęsy na prezydenta i mimowolnie słyszałem rozmowę dwóch gości wyglądających na robotników, mocno już wciętych. "Kur…, sto milionów je… obiecał, ja na niego głosowałem i nie dał – mówił jeden z nich. Stąd pomysł na piosenkę - opowiadał Kazik Rafałowi Księżykowi w wywiadzie-rzece Idę tam gdzie idę. O co chodzi z tą obietnicą? Po przejęciu urzędu prezydenta w 1990 roku Lech Wałęsa obiecał dać każdej dorosłej osobie 100 milionów złotych w ramach bonu prywatyzacyjnego. Swojej obietnicy nie spełnił. Co ciekawe, kawałek 100 000 000 został wykonany przez Kazika na... festiwalu w Sopocie, gdzie otrzymał nagrodę Bursztynowego Słowika. Takie to były czasy. Sam Lech Wałęsa powiedział o utworze: niech ten piosenkarz lepiej zaśpiewa: pomóżmy Wałęsie to zrealizować.
Jeśli pytacie, jak wyglądały lata 90. w Polsce - właśnie tak.
Łysy jedzie do Moskwy (1995)
fragment: To jest normalne, że nie gadasz z bandytami / Nie zapraszasz ich do domu, nie odwiedzasz ich samych / Kto z kim przestaje, takim się staje / Na długo to w każdej jednej głowie zostaje / Myślę, że jest w tym coś żenującego / Odwiedzać gospodarza dzieci mordującego / W imię imperialnych bredni, to pomysł nieprzedni / Nie tłumaczy tego święto, ani dzień powszedni
geneza: Tytułowy łysy to Jozef Oleksy, premier Polski w latach 1995-1996. I właśnie w 1995, wbrew sugestiom prezydenta Lecha Wałęsy, Oleksy zdecydował się na wyjazd do Moskwy i wzięcie udziału w uroczystościach 50. rocznicy zakończenia II Wojny Światowej. W tym samym czasie trwała I wojna czeczeńska, a rosyjska armia pacyfikowała ten obszar. Kazik uznał, że wizyta Oleksego to skandal, dlatego poświęcił jej piosenkę, która później znalazła się na płycie Las Maquinas De La Muerte. W maju 1995 roku jechałem na obchody 50-lecia pokonania faszyzmu. To tak, jakby Kazik sprzeciwiał się uczczeniu pamięci 600 tysięcy poległych w II Wojnie polskich żołnierzy. Nie trafił zupełnie, wpisał się w nurt mojego konfliktu z Wałęsą, usługując rzecz jasna prezydentowi. Myślę, że po latach powinien pod moim adresem wyśpiewać piosenkę z uznaniem za moją postawę - mówił po latach Oleksy w rozmowie z magazynem Przekrój.
Nie lubię już Polski (1995)
fragment: Kolejna wiosna wasza, nie nasza / Oleksy, Kwaśniewski - rządząca klasa / A orzeł tyle, że dostał koronę / Korona zdobi komunę!
geneza: Podstawowa interpretacja jest prosta - podobnie jak wielu innych Polaków Kazik był rozczarowany tym, że choć żyliśmy już w ustroju demokratycznym, u władzy dalej byli politycy wywodzący się ze środowisk komunistycznych, jak właśnie Aleksander Kwaśniewski czy Józef Oleksy. Ale w ostatniej zwrotce przyznaje, że czuje się znużony tym, że na koncertach ludzie wciąż chcą, żeby śpiewał utwór Polska z repertuaru jego Kultu. Stąd drugie znaczenie Nie lubię już Polski.
Lewy czerwcowy (1998)
fragment: Z kamienną twarzą siedzę przy stole / Przy nim ludzie których mniej trochę wolę / To stało się tak nagle jakby dziełem przypadku / Kto z nas? Może Pan, Panie Waldku? / Tak panie Waldku, Pan się nie boi / Dwie trzecie Sejmu za Panem stoi / Panie Waldku, Pan się nie boi / Cały naród murem za Panem stoi
geneza: Tu historia jest wielowątkowa, więc po kolei. W 1991 roku, na mocy wyników wyborów parlamentarnych, powołano rząd kierowany przez polityka Porozumienia Obywatelskiego Centrum Jana Olszewskiego. Rząd, który - co ważne - nie dysponował trwałą większością parlamentarną, a już w maju 1992 przedstawiciel Unii Demokratycznej Jan Rokita zgłosił w imieniu 65 posłów wniosek o wotum nieufności. Gabinet został odwołany przez Sejm po nocnym głosowaniu 5 czerwca 1992. O tych wydarzeniach powstała książka Lewy czerwcowy (autorzy: Jacek Kurski i Piotr Semka) oraz dokument Nocna zmiana (reżyseria: Jacek Kurski i Piotr Balcerzak).
Kim jest pan Waldek? To Waldemar Pawlak, 33-letni wówczas prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego Lech Wałęsa powołał na premiera kraju, ale Pawlakowi nie udało się stworzyć koalicji i wytrwał na stanowisku tylko dwa miesiąca (w 1993 został premierem po raz drugi). A z tym, żeby się nie bał, wytłumaczenie jest proste: Pawlak od zawsze miał lekko wystraszony wyraz twarzy, zresztą piosenkę grano także pod tytułem: Panie Waldku, pan się nie boi.
Pie***lę Pera (1999)
fragment: Gdybyś się zapytał to i tak bym się nie zgodził / Moja bajka zupełnie innymi drogami chodzi / Nie pytany nie mówię, to jest jazda szczera / Krzyczę wraz z innymi: Pie***lę Pera!
geneza: W połowie lat 90. polityk Samoobrony Andrzej Lepper nielegalnie wykorzystał w swojej kampanii wyborczej 100 000 000 Kazika. Staszewski postanowił się zemścić i w 1999 roku nagrał utwór, w którym bardzo wyraźnie odniósł się do działalności ludowca. Nawiązał w nim m.in. do blokowania dróg przez członków Samoobrony, do kradzieży piosenki, a całość opatrzył tytułem, w którym tylko pozornie chodzi o jakiegoś Pera - przeczytajcie go na głos, a od razu będzie wiadomo, kto tak naprawdę jest jego bohaterem.