
Piłowanie zębów? Wycieńczające diety? Aktorzy są w stanie znieść dla roli dużo. Wybieramy 8 postaci, których transformacje zrobiły na nas największe wrażenie.
Artykuł pierwotnie ukazał się w 2023 roku
Michael Fassbender – „Głód” (2008)
Fassbender słynie z niesamowitych ról, ale w długometrażowym debiucie Steve’a McQueena posunął się o krok za daleko. Film opowiada losy odsiadujących wyrok członków IRA, którzy walczą o zmianę statusu przestępców na więźniów politycznych. W odpowiedzi na bezczynność władz więzienia bohater grany przez Fassbendera rozpoczyna strajk głodowy. Aktor schudł do roli Bobby’ego Sandsa około 25 kilogramów – początkowa dieta wynosiła 900 kilokalorii dziennie i była połączona z intensywnymi ćwiczeniami. W krytycznym momencie ważył 60 kilogramów przy wzroście 183 centymetrów. Mimo że trzymał się ścisłego planu, prowadzonego pod obserwacją lekarza, znajdował się na granicy realnego wygłodzenia i wyczerpania.
Jamie Foxx – „Ray” (2004)
Jamie Foxx dla roli genialnego niewidomego muzyka zdecydował się na noszenie specjalnych soczewek blokujących światło. Przez pierwsze dwa tygodnie aktor miewał częste ataki paniki – Wyobraź sobie, że musisz mieć zamknięte oczy przez 14 godzin dziennie. To wyrok. Jakby tego było mało, Foxx schudł na potrzeby roli 15 kilogramów.
Robert De Niro – „Taksówkarz” (1976) / „Wściekły byk” (1980) / „Przylądek strachu” (1991)
Trudno tu się zdecydować się na najlepszą przemianę, będą zatem trzy. Robert De Niro dla roli w Przylądku strachu specjalnie spiłował sobie zęby (doprowadzenie ich później do pierwotnego stanu kosztowało fortunę), a w kultowym Wściekłym byku do roli boksera przytył 30 kilogramów. Ale jego najbardziej niezapomniana rola to oczywiście ta w Taksówkarzu. De Niro przez okrągły miesiąc, 12 godzin dziennie, jeździł incognito po Nowym Jorku taksówką. Podobno aktor tak został w roli, że w przerwach od kręcenia dalej woził nieznajomych. Mało tego, stworzył nawet portret psychologiczny swojego bohatera i bazując na jego profesji, wymyślił mu specyficzny, lekko skrzywiony chód.
Matthew McConaughey – „Witaj w klubie” (2013)
Na potrzeby roli – zmarłego na AIDS – Rona Woodroofa McConaughey uległ całkowitej transformacji. Proces rozpoczął się cztery miesiące przed startem zdjęć. Konieczna była zmiana żywienia i, tym samym, ciągłe tłumienie głodu; podobno aktor bezustannie ssał kostki lodu. Pod opieką lekarzy udało mu się zrzucić ponad 23 kilogramy – w scenach końcowych, rozgrywających się w szpitalu, jego waga dochodziła nawet do sześćdziesiątki. Wzrost i wynik jest co prawda zbliżony do wyczerpanego Fassbendera, ale Matthew podobno radził sobie ze skutkami drakońskiej diety dużo lepiej, twierdził nawet, że jego umysł pracował wtedy bardziej wydajnie.
Leonardo DiCaprio – „Zjawa” (2015)
Dla roli w filmie Alejandro Gonzaleza Inarritu aktor musiał przekroczyć granicę wytrzymałości. W wywiadzie dla Wired Leo stwierdził, że może wymienić 30-40 sekwencji w filmie, które były najtrudniejszymi wyzwaniami w jego życiu. Spanie wewnątrz martwego konia, kilkunastokrotne wchodzenie i wychodzenie z zamarzniętej rzeki na potrzeby jednego ujęcia, dieta opierająca się na tym, co znalazł w lesie (korzenie, surowa wątroba bizona) oraz ciągłe balansowanie na granicy hipotermii to tylko niektóre z nich. No ale na Oscara trzeba sobie zapracować.
Christian Bale – „Mechanik” (2004) / „American Hustle” (2013)
Po lewej stronie Christian Bale. Po prawej – też Christian Bale. Hollywoodzki gwiazdor jest spadkobiercą tradycji Roberta De Niro, więc chudnięcie i tycie do kolejnych ról nie jest dla niego przeszkodą. Pracując nad Mechanikiem, Bale ważył jedynie 56 kilogramów, by następnie solidnie przypakować do roli Batmana i w rok podbić wagę o 30 kg. W American Hustle ważył koło 90 kg, ale tu mięśnie musiały być zasłonięte przez fałdy tłuszczu.
Daniel Day-Lewis – „Moja lewa stopa” (1989) / „W imię ojca” (1994) / „Lincoln” (2012)
Chyba największy specjalista od ekstremalnych przygotowań do ról w Hollywood. Podczas prac nad Moją lewą stopą (grał tam cierpiącego na porażenie mózgowe pisarza i malarza) nie schodził z wózka inwalidzkiego – ekipa musiała nawet wnosić go w nim do samochodu – i nauczył się malować lewą stopą. Przed zdjęciami filmu W imię ojca, gdzie wcielił się w postać człowieka skazanego za udział w zamachach bombowych, spędził trzy dni w areszcie bez jedzenia. Z kolei przed rozpoczęciem produkcji Lincolna Day-Lewis postanowił nauczyć mówić się tak jak jego bohater. Niestety był pewien problem – na świecie nie ma żadnego nagrania głosu Abrahama Lincolna. Dla chcącego nic trudnego – Day-Lewis pojechał w miejsce zamieszkania prezydenta i nagrywał głosy setek tubylców, żeby później stworzyć unikalny akcent, który być może brzmiał tak jak u Lincolna.
Javier Bardem – „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara” (2017)
Przykład pokazujący, że transformacja nie musi być tylko fizyczna – więcej, kto absolutnie wkręci się w graną przez siebie postać, temu nieprędko będzie powrócić do normalnego życia. A tak właśnie stało się z Javierem Bardemem. Jako współproducent filmu Kochając Pabla, nienawidząc Escobara musiał najpierw chodzić przed ponad rok po potencjalnych sponsorach i namawiać ich, żeby wyłożyli kasę na historię narkotykowego barona. Później kompletnie zwariował na punkcie Escobara i przeczytał absolutnie wszystko, co tylko o nim napisano. Nauczył się poruszać i mówić jak on, przytył kilkadziesiąt kilo, a nawet zaczął dostrzegać powiązania pomiędzy nim a gangsterem. Wiesz, dlaczego Pablo tak lubił hipopotamy? Bo były takie jak on. Wyglądały przyjacielsko, ale tylko czekały, żeby cię pożreć. I ja to odkryłem – chwalił się w rozmowie z E! Bardem.