Nasz ulubiony muzyczny hurtownik nie zwalnia tempa. Po tegorocznej pentalogii (Daytona, ye, Kids See Ghosts, Nasir, Keep That Same Energy) przyjdzie czas na kolejny album solowy, a także długo oczekiwany longplay Good Ass Job.
Kilka miesięcy temu West groził, że nagra 52 płyty w 52 tygodnie - choć ten balzakowski pomysł od początku wydawał się nierealny, tempo wydawnicze Kanye ma rzeczywiście imponujące. First things first.
29 września ukaże się album Yandhi, który za sprawa minimalistycznej okładki (MiniDisc, gimby nie znajo) i charakterystycznej gierki słownej w tytule został dość powszechnie okrzyknięty następcą płyty Yeezus z 2013 roku.
Na tym nie kończą się reminiscencje Westa. Artysta postanowił wrócić również do Good Ass Job, czyli mitycznego materiału, o którym zaczął wspominać w pierwszej połowie ubiegłej dekady. Przez lata mnożyły się spiskowe teorie. Good Ass Job miało na przykład zamykać tetralogię College Dropout - Late Registration – Graduation. W 2016 roku Chance ujawnił jednak, że właśnie tak będzie zatytułowany jego wspólny projekt z Kanye (albo na odwrót).
Już jakiś czas temu 25-letni Chance The Rapper ogłosił: I’m going to do a seven-track with Ye, więc wygląda na to, że Good Ass Job jest bliżej niż dalej. Nadchodzi więc czas powrotu Kanye'ego do Chicago – dosłownie i w przenośni!
