
Praca nad płytą to dynamiczny proces, a podczas nagrywania nikt nie bierze jeńców. Wystarczyłoby zapytać tych wszystkich artystów, których Kanye bezwzględnie wyciął z numerów.
Nierzadko ciekawsze rzeczy dzieją się nawet za kulisami niż na samych krążkach. Świadczyć mogą o tym choćby lost treasures, które tu zebraliśmy.
Smarki Smark i Dinal – „Chryzantemy złociste”
W historii miały miejsce takie sytuacje, że wydawnictwo stawało się klasykiem, mimo że jego zawartość była z rozmaitych powodów pozbawiana potencjalnych highlightów. Najlepszym przykładem jest Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band Beatlesów - uznawany dawniej przez magazyn Rolling Stone za najlepszy album wszech czasów. Ten zestaw piosenek to i tak Kaplica Sykstyńska popu, ale trzeba przecież pamiętać, że podczas sesji nagraniowych powstały także utwory Strawberry Fields Forever oraz Penny Lane. Wylądowały jednak tylko na singlu.
Polski odpowiednik Sierżanta Pieprza to W strefie jarania i w strefie rymowania, czyli artefakt ze złotej ery naszego podziemia. Tutaj nie dość, że Zkibwoy przywłaszczył sobie słynne Skandale, to jeszcze (przynajmniej według autorów Antologii polskiego rapu) Smarki zdecydował się wycofać zwrotkę z numeru Chryzantemy złociste.
Trzecia zwrotka „Stan” Eminema
W tym przypadku nie chodzi o usuniętą zwrotkę sensu stricto, ale anegdota jest wyborna, więc jedziemy.
Różne są patenty na zachowanie dziedzictwa fonograficznego dla przyszłych pokoleń. Przykładowo – Amerykanie co roku dołączają zestaw albumów do zbiorów Biblioteki Kongresu. Nic jednak nie jest w stanie uchronić nagrywki przed nieodpowiedzialnym realizatorem. Kilka lat temu Eminem ujawnił, że podczas prac nad jednym z jego najważniejszych utworów, inżynier dźwięku był wyjątkowo zaabsorbowany kręceniem, a następnie paleniem blanta. Rozkojarzyło go to do tego stopnia, że skasował pierwszą część oryginalnej, trzeciej zwrotki Stan. - I re-recorded it, but you should have heard the original take that shit was WAY better…oh well! - stwierdził później raper.
„Revival” bez 2 Chainza
Na początku Tity Boi był wściekły, kiedy wypadł z obsady dziewiątego albumu Eminema. Po czasie powinien jednak podziękować opatrzności, że nie przyłożył ręki do artystycznej klapy, jaką okazał się Revival.
Travis Scott i Kids See Ghosts
Dziennikarz magazynu GQ zdradził, że Kanye West i Kid Cudi naciskali na Travisa, by pojawił się gościnnie na Kids See Ghosts. Raper był w tamtym czasie zaaferowany pracą nad Astroworld, a jednak udało mu się dostarczyć nagranie przed deadlinem – choć nie był z niego specjalnie zadowolony. Prawdopodobnie nie tylko on, skoro próżno szukać jego zwrotki wśród siedmiu utworów, jakie znalazły się na KSG.
The Throne u Drake’a
Kanye i Jay-Z pod szyldem The Throne pojawili się w singlowej wersji utworu Pop Style, promującego czwarty studyjny album Drake’a. Ostatecznie nie ma ich jednak na Views - jest za to nowa zwrotka Kanadyjczyka, który tłumaczył potem całe zajście w programie Beats 1 Zane’a Lowe. Po prostu - Pop Style z udziałem gości nie wyszło tak, jak sobie wyobrażał, a Carter w rzeczywistości nie nagrał całej zwrotki, więc Drake ostatecznie uznał, że lepiej będzie zrobić wszystko na własną rękę.
Chance the Rapper, „Waves” i „Famous”
W kontekście zawieruchy z Pop Style aż ciśnie się na usta, że karma wraca. Kanye znany jest z tego, że angażuje w prace nad nagraniami mnóstwo uznanych współpracowników, a następnie zaczyna kompulsywnie gmerać przy zrealizowanym materiale. To często kończy się wycięciem ich partii. Nie jest żadną tajemnicą, że West w twórczym szale nieomal usunął zwrotkę Nicki Minaj z Monster; Chance nie znalazł się finalnie w aż dwóch trackach z TLOP. A to i tak zaledwie wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o artystę, sposobiącego się do listening party na arenie Soldier Field w Chicago...