„LOWRA przypomina, jak lubimy robić muzykę. W spokoju, zamknięci na chacie”

Lowra.jpg
fot. archiwum zespołu

Lowra, czyli Rosalie. i 2k88. Znają się i współpracują od lat, ale wspólna płyta jednak nas zaskoczyła. To dobry moment, żeby zapytać, co w ogóle na niej się znajdzie.

Nie nagrywacie jako 2k88 i Rosalie., ale Lowra. Bardziej chodzi o otwarcie nowego rozdziału w Polsce, czy ekspansję zagraniczną, gdzie mimo wszystko nie macie takiego statusu, jak na swoim podwórku – więc i tak weszlibyście tam z „niezapisaną kartą”?

Rosalie. i 2k88: Nasze cele nie są tak przyziemne. Zresztą w zasadzie nigdy nie były dla nas jasne, Lowra po prostu musiała zostać nazwana, ponieważ wspólnie mówimy nieco innym językiem niż osobno. W pewnym momencie poczuliśmy potrzebę nazwania tego projektu, bo wiedzieliśmy, że na kilku numerach się nie skończy. Rozpoznawalność dla nas jest nieistotna, bo dobrze wiemy, że to projekt przede wszystkim dla nas i nie są to puste słowa. Oczywiście mamy już konkretne plany, również na granie za granicą – ale to nie był nigdy cel, dla którego powstał ten projekt w takiej formie.

Długo siedział w was ten pomysł na wspólny projekt?

2k88: Około dziesięć lat temu, po oddaniu numeru „The Killing” na „Flashback” zapytałem Rosie, czy nie zrobimy razem czegoś więcej, może ep-kę chociaż, bo bardzo mnie jarało wtedy to połączenie. Chyba nie odpisała (śmiech).

Rosalie.: Nie odpisała, nie odpisała. Doskonale wiemy, że dziesięć lat temu LOWRA by po prostu nie powstała. Śmieję się, że musiałam do tego dojrzeć.

2k88: Za to jeden numer na płycie ma chyba już z sześć lat i myślę, że to on był tym ziarnem, które wykiełkowało w odpowiednim momencie, czyli w zeszłym roku. Długo go trzymaliśmy w szufladzie, wiedząc, że to cenny numer dla nas obu.

Po odsłuchu zaskoczyło mnie, jak mocno Przemek wszedł do świata Rosie – to jednak jest wciąż soul i pop, chociaż z wyczuwalnym sznytem 88. Od początku był na to taki pomysł?

Rosalie. i 2k88: Oczywiste było, że chcemy zrobić melodyjną muzykę… ale przy tym pozwolić sobie na kompletną wolność i po prostu dać od siebie to, co wydawało nam się najciekawsze i najbardziej pasujące do tego połączenia. Kompletnie bez hamulców. Ciekawe, że tak to odbierasz – bo nam się wydaje, że akurat ten balans światów jest zachowany na równi.

Sequence 01.00_02_21_01.Still022_1.jpg
fot. archiwum zespołu

Znaleźliśmy sposób na to, by każda ze stron mogła zachować swobodę w samym sposobie tworzenia. Daliśmy sobie szansę na realizowanie odjechanych pomysłów od czapy, bez żadnego ale. I jeszcze jedno – jesteśmy razem w tym procesie od samego startu. Sam proces twórczy jest jak wspólna gra, podczas której trzymanie się głównej fabuły nie jest tym, co cię najbardziej ciekawi.

Jeśli nie fabuła, to…?

Rosalie. i 2k88: Poszukiwanie dodatkowych questów! Robienie tego jest największą zajawą. Jakikolwiek będzie tego rezultat, doświadczenie jest wspólne.

A skoro już szufladkujemy w konkretne gatunki – spróbujecie opisać własnymi słowami to, co nagraliście? My już słyszeliśmy, czytelnicy – jeszcze nie.

Na pewno nie wrzucimy tego do gatunkowych szufladek, bo na tej płycie dużo się dzieje, a ja nigdy nie lubiłem myśleć gatunkami. LOWRA ma swój własny charakter, sami często rozmawiamy o niej, jako o konkretnej osobie – słuchasz tego i zastanawiasz się, kim ona jest, co lubi jeść, gdzie lubi bywać, o czym myśli. To jest mega pociągające mieć taki projekt, w którym możesz się ponieść wyobraźni. W czasach AI, gdzie możesz sobie stworzyć bezdusznego awatara, wolimy poczuć, że stworzyliśmy coś z krwi i kości, coś, co myśli i ma uczucia. Na szczęście muzyka na to pozwala.

Sequence 01.01_30_20_00.Still039.jpg
fot. archiwum zespołu

Na ile feedback od ludzi, którzy słuchali was (co prawda w innym repertuarze, ale wspólnie na scenie), podczas Zorzy i Spokoju, wpłynął na zawartość tego wydawnictwa?

Na zawartość nie wpłynął niemal w ogóle, bo na Zorzy już mieliśmy dużą większość materiału. A to, co graliśmy na Zorzy, to były głównie remixy utworów Rosalie autorstwa 2k88, czyli zupełnie inny repertuar. Na Spokoju zagraliśmy za to utwory LOWRY, które już mieliśmy na tym etapie gotowe – czyli dużą większość materiału. Lubimy testować muzykę na scenie i konfrontować ją ze słuchaczami na długo przed wydaniem albumu. Tak będzie też teraz, na pewno najpierw zagramy kilka koncertów. Nie wiemy, czy będzie to miało wielki wpływ na efekt końcowy, to są czasem detale i nie chodzi w gruncie rzeczy o feedback, tylko o to, co my czujemy, będąc na scenie i wykonując te utwory. Czy czujemy, że to jest to, czy to nam coś robi.

Osłuchanie się z materiałem na żywo, śpiewanie go dla publiczności zanim ujrzy światło dzienne, okazuje się znacznie bardziej naturalne, bardziej komfortowe, oswajasz się z każdym numerem bez jakiejkolwiek presji. Przypomina, dlaczego i jak w ogóle lubimy robić muzykę. W spokoju, bez opinii ludzi z zewnątrz, zamknięci na chacie.

Wywiad z Lowrą znajdziecie w piątym, poznańsko-berlińskim wydaniu gazety newonce. O tym, co jeszcze jest w tym numerze, dowiecie się tutaj, a tu znajdziecie pełną listę miejsc, w których można zgarnąć gazetę za free.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, współprowadzący „Bolesne Poranki” oraz „Plot Twist”. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej i spraw społecznych. Te absurdalne opisy na naszym fb to często jego sprawka.