Tak, na drugim kanale Polsatu w drugiej połowie lat 90. był program poświęcony techno.
Na YouTubie została opublikowana surowa, niepocięta relacja z berlińskiego Love Parade z 1997 roku. Nakręcony przez Neila Fornalicka i opatrzony komentarzem Maćka Sienkiewicza materiał w bardzo skróconej wersji pojawił się na falach Polsatu 2 w ramach programu TechNoLife prowadzonego właśnie przez Sienkiewicza. Dziennikarz muzyczny, DJ oraz założyciel wytwórni Father And Son Records And Tapes udostępnił cały film, który jest żywą, a równocześnie duchologiczną w charakterze rejestracją szczytu undergroundowej popularności techno oraz narosłej wokół niego kultury.
Ta cudownie chaotyczna dokumentacja ukazuje potoki półnagich ludzi tańczących na ulicach, wspinających się na sygnalizację świetlną oraz dachy samochodów i radośnie celebrujących wspólnie wolność i równość. Bonusem jest także kilka minut szperania w jednym ze sklepów płytowych w poszukiwaniu winyli i płyt CD. Trzon całego nagrania stanowią jednak rozmowy z uczestniczkami i uczestnikami wydarzenia oraz wybitny popis oratury ze strony samego prowadzącego:
Na czym polega ta parada? Ano, teoretycznie na tym, że jeżdżą sobie po całym Berlinie platformy, na których siedzą sobie soundsystemy. Na soundsystemach siedzą sobie DJ-e i grają muzykę, a ludzie się bawią. Ale to nie na tym nie polega. Nie. Naprawdę polega to na tym, że jest tutaj milion ludzi, milion dwieście, półtora miliona, może mniej, może więcej. I wszyscy są bardzo weseli. I wszyscy się bardzo ekstatycznie bawią. Jedni coś sobie palą, inni coś sobie piją, a jeszcze inni łykają. I tylko niektórym z nich to jakoś poważnie szkodzi. Widzieliśmy tu parę karetek i trochę noszy naprędce przenoszonych w jakieś tajemnicze, odludne miejsca, w których być może ktoś dostał zapaści. Ale zapaście są tylko marginesem tego wszystkiego, co tu się dzieje. A dzieje się przyjaźń, miłość, muzyka i wesoła zabawa! – mówi na filmie Sienkiewicz.
Nieczęsto spotyka się tak ciekawą i sugestywną kapsułę czasu. Tutaj mamy nie tylko zapis wydarzenia, którego energia jest nie do zreplikowania w dzisiejszych czasach, ale także rekonstrukcje polskiej perspektywy, czyli tęsknego spojrzenia na miasto, które jest całkiem niedaleko i potrafi się bawić najlepiej na świecie.

Komentarze 0